hej!
zaniedbałam troszkę bloga ale cóż. Nie jestem przyzwyczajona do tego y codziennie siedziec przy kompie godzinami. Właściwie to ciągle szukam sobie zajęć. Np bardzo lubię gotować. Wiele się dzieje...ale nie chce mi się tego wszystkiego opisywać. Najwazniejsze e kolejne adanie pokazało ze jest "czysto"..teraz rok pisania pracy mgr i koniec studiów. Mam nadzieje że to ostatni rok mieszkania w akademiku:/
zaniedbałam troszkę bloga ale cóż. Nie jestem przyzwyczajona do tego y codziennie siedziec przy kompie godzinami. Właściwie to ciągle szukam sobie zajęć. Np bardzo lubię gotować. Wiele się dzieje...ale nie chce mi się tego wszystkiego opisywać. Najwazniejsze e kolejne adanie pokazało ze jest "czysto"..teraz rok pisania pracy mgr i koniec studiów. Mam nadzieje że to ostatni rok mieszkania w akademiku:/
Tagi:
ja
przemyslenia
24.09.2010 o godz. 16:18
komentuj (0)
w sumie to wszystko wyglada ok... Co prawda z przebojami(jak to u mnie) ale ogólnie nie mogę narzekać. 10maja lecimy do Rzymu..w końcu wakacje:) miesiąc temu cieszyłam sie swoimi pięknymi 5cm włosami a dziś znowu przyszło mi się z nimi pożegnać...Po prostu wyleciały:((( tabletki coraz gorzej dają mi popalić...ale to nic...Browiak wyjęty:) skupiam sie na tym co dobre, olewam te schody które mi ciągle wyskakują przed nosem!ja dam sobie radę ze wszystkim!
Tagi:
przemyślenia
Hemoglobinowy dzień:)
nasmażyłam wątróbki z cebulką, ziemniaczki do tego i buraczki :) mmm...pyszka!
a teraz nauka...dziś egzamin:(
nasmażyłam wątróbki z cebulką, ziemniaczki do tego i buraczki :) mmm...pyszka!
a teraz nauka...dziś egzamin:(
Tagi:
:)
nic już z tego nie rozumiem...wiecie..pisałam o przeszłości bo yślałąm że lepiej zrozumieć wtedy to co dzieje się teraz. Ale muszę w tym momencie wspomnieć o lekarzach...Dlaczego ludzie którzy mają być nam pomocną dłonią, autorytetem w kwestii medycyny..stają się nagle dla ciebie kimś kogo nienawidzisz?
to wszystko nie tak wygląda jak powinno. Profesor który traktuje mnie jak podnóżek, lekarka która interesuje się mną tlko wtedy gdy dzieje się źle..a nie dobrze..
to wszystko nie tak wygląda jak powinno. Profesor który traktuje mnie jak podnóżek, lekarka która interesuje się mną tlko wtedy gdy dzieje się źle..a nie dobrze..
Tagi:
teraz
nie chcę żeby to brzmiało jak horror..Chcę tylko wam uświadomić jak wiele człowiek jest w stanie przetrwać jeśli chce żyć i walczyć.
Pierwsza chemia była kiepska. Nie wiedziałam dlaczego tak okropnie się czuję.
Lekarka która miała wtedy dyżur chciała mi pomóc. Zleciła podanie morfiny... w momencie podania-- nogi straciły siłę i musiałam się położyć. Lekarka zamiast podawać mi lek stopniowo powoli i po kropelce. Wstrzyknęła mi pełną dawkę dożylnie. To był błąd.. Wcale nie przestałam cierpieć..po prostu nie miałam już siły tego okazywać. Serce ledwo mi biło a mięśnie straciły siłę. Lezałam jak kłoda...i tak to trwało kilka dni. Nie pamiętam kiedy mi się poprawiło. Po prostu morfina prestała działać... Ból minął, wyniki się poprawiły...puscili mnie do domu..UFFfff
Pierwsza chemia była kiepska. Nie wiedziałam dlaczego tak okropnie się czuję.
Lekarka która miała wtedy dyżur chciała mi pomóc. Zleciła podanie morfiny... w momencie podania-- nogi straciły siłę i musiałam się położyć. Lekarka zamiast podawać mi lek stopniowo powoli i po kropelce. Wstrzyknęła mi pełną dawkę dożylnie. To był błąd.. Wcale nie przestałam cierpieć..po prostu nie miałam już siły tego okazywać. Serce ledwo mi biło a mięśnie straciły siłę. Lezałam jak kłoda...i tak to trwało kilka dni. Nie pamiętam kiedy mi się poprawiło. Po prostu morfina prestała działać... Ból minął, wyniki się poprawiły...puscili mnie do domu..UFFfff
Tagi:
c.d
piersza chemia... byłam na to gotowa. Chciałam dostać tę pierwszą żeby móc dostać drugą...trzecią...Chciałam zabić tego gnoja! Marzyłam tylko żeby czas mi szybko mijał...Byłam pewna ze wyzdrowieje..bałam się tylko tego co mnie spotka. Od początku nie wątpiłam w to że preżyje to wszystko.\
Zamontowali w moim ciele specjalną rurkę, prez którą będą podawać mi chemię. Nie cieszyłam się z niej zbytnio ale już wkróce doceniłam fakt jej posiadania. Rurka zwie się BROVIAKIEm;] wyniki krwi były kiepskie. Najlpierw przyniesiono mi wór pełen jakiś płynów...
spytałam cy to to
Nie.... to nie chemia
kroplówa zleciała...przyszedł czas na chemię...
Mama stałą przy mnie i trzymałą mnie za rękę. Pielęgniarka wstrzyknęła mi pierwszą dawkę prosto w broviaka...Poczułam gorąco, zaświdrowało mi w głowie. W nosie czułam smród metalu... Pomyślałam sobie- co to za syf przepływa przeze mnie? Boże...
Kiedy skończyła czułam się nadzwyczaj dobrze..pomyślałam sobie w duchu "oby tak dalej"
Wtedy przyszła pielęgniarka z innymi kroplówami i zapowiedziała że tamto to był tylko poczatek... zawiesiła to coś na stojaku i zaczęła regulować prędkośc na specjalnej pompie któa dozowała ile kropelek spadnie na minute.
Leci...zleciało w ciągu kilku godzin. Nic nie czułam...i miałam nadzieje że tak już zostanie!
Ale się pomyliłam...na drugi dzień przeżyłam cholerny zawód...
około południa rozsadzało mi łeb..piekący ból w okolicy szczęki nie pozwalał mi spokojnie leżeć! błagałam o coś przeciwbólowego, ale leki nie pomagały!
w nocy przyszła lekarka- młoda filigranowa blondynka..spytała jak się czuję.Odpowiedziałam ze umieram z bólu...
Zamontowali w moim ciele specjalną rurkę, prez którą będą podawać mi chemię. Nie cieszyłam się z niej zbytnio ale już wkróce doceniłam fakt jej posiadania. Rurka zwie się BROVIAKIEm;] wyniki krwi były kiepskie. Najlpierw przyniesiono mi wór pełen jakiś płynów...
spytałam cy to to
Nie.... to nie chemia
kroplówa zleciała...przyszedł czas na chemię...
Mama stałą przy mnie i trzymałą mnie za rękę. Pielęgniarka wstrzyknęła mi pierwszą dawkę prosto w broviaka...Poczułam gorąco, zaświdrowało mi w głowie. W nosie czułam smród metalu... Pomyślałam sobie- co to za syf przepływa przeze mnie? Boże...
Kiedy skończyła czułam się nadzwyczaj dobrze..pomyślałam sobie w duchu "oby tak dalej"
Wtedy przyszła pielęgniarka z innymi kroplówami i zapowiedziała że tamto to był tylko poczatek... zawiesiła to coś na stojaku i zaczęła regulować prędkośc na specjalnej pompie któa dozowała ile kropelek spadnie na minute.
Leci...zleciało w ciągu kilku godzin. Nic nie czułam...i miałam nadzieje że tak już zostanie!
Ale się pomyliłam...na drugi dzień przeżyłam cholerny zawód...
około południa rozsadzało mi łeb..piekący ból w okolicy szczęki nie pozwalał mi spokojnie leżeć! błagałam o coś przeciwbólowego, ale leki nie pomagały!
w nocy przyszła lekarka- młoda filigranowa blondynka..spytała jak się czuję.Odpowiedziałam ze umieram z bólu...
Tagi:
first...
No więc zaczął się ten koszmar..
Tego dnia gdy się dowiedzieliśmy pojechaliśmy wszyscy do nas. Usiedliśmy i nic nie mówiliśmy. Potem zaczęły się plany. Co ,jak ,gdzie i kiedy zrobimy. Potrzebne było szybkie leczenie... nie mogliśmy czekać po tym jak mi grzebali w tym NIBY ROPNIU! tato wrócił do domu...mama została na noc. Wieczorem dzwoniła siostra...nie chcieliśmy jej mówić, bo nie wiedzieliśmy jak jej to powiedzieć. Ona coś czuła... Dzwoniła i dzwoniła.. chciała wiedzieć co się dzieje.. Kłamaliśmy że wszystko ok. Była w ciąży...nie mogło jej się nic stać!
następnego dnia badania...pomiary guza..godziny spędzone na bieganinie po szpitalach i .."diagnozowanie"..teraz badali juz wszystko. W ciągu tygodnia miałam wykonane wszystkie możliwe badania włącznie ze scyntygrafią kości rezonansem tomografem...eh..
Nie miałam czasu o tym myśleć...Nie wyobrażałam sobie leczenia..niczego. Odsuwałam te myśli na bok. Robiłam co do mnie należało- czego wszyscy ode mnie wymagali. Nie mogłąm usiąść i się rozpłakać. To byłby kolejny cios dla moich bliskich.
Kiedy już wiedziałam że guz to mięsak...że oplótł się wokół żuchwy...wytłumaczono mi w szpitalu jak będzie wygladać leczenie...
Dowiedziałąm się że leczenie to chemioterapia gdyż guz jest w tej chwili nieoperacyny. Będe mieć 9cykli chemioterapii bardzo agresywnej ,dożylnej ,być może w międzyczasie także radioterapię..jednym słowem wszystkie syfy jakie mogłyby zabić tego gnoja...
Wydawało mi się że jestem gotowa...mama wróciła do domu żeby spakować swoje rzeczy i przyjechać znów...chciała być ze mną przy każdej chemii...
Nadszedł w końcu czas gdy zostałam sama w pokoju, sama w ogóle...wtedy ogarnęła mnie rozpacz. Krzyczałam ,wrzeszczałam ,płakałam i błagałam...
nie pytałam dlaczego to mnie akurat spotkało...o nie. To pytanie jest dla mnie tak głupie jak żadne inne. Błagałąm tylko Boga żeby to wszystko szybko się skończyło...
Ale juz na pierwszej chemii usłyszałam od p.dr- leczenie będzie długie...
Tego dnia gdy się dowiedzieliśmy pojechaliśmy wszyscy do nas. Usiedliśmy i nic nie mówiliśmy. Potem zaczęły się plany. Co ,jak ,gdzie i kiedy zrobimy. Potrzebne było szybkie leczenie... nie mogliśmy czekać po tym jak mi grzebali w tym NIBY ROPNIU! tato wrócił do domu...mama została na noc. Wieczorem dzwoniła siostra...nie chcieliśmy jej mówić, bo nie wiedzieliśmy jak jej to powiedzieć. Ona coś czuła... Dzwoniła i dzwoniła.. chciała wiedzieć co się dzieje.. Kłamaliśmy że wszystko ok. Była w ciąży...nie mogło jej się nic stać!
następnego dnia badania...pomiary guza..godziny spędzone na bieganinie po szpitalach i .."diagnozowanie"..teraz badali juz wszystko. W ciągu tygodnia miałam wykonane wszystkie możliwe badania włącznie ze scyntygrafią kości rezonansem tomografem...eh..
Nie miałam czasu o tym myśleć...Nie wyobrażałam sobie leczenia..niczego. Odsuwałam te myśli na bok. Robiłam co do mnie należało- czego wszyscy ode mnie wymagali. Nie mogłąm usiąść i się rozpłakać. To byłby kolejny cios dla moich bliskich.
Kiedy już wiedziałam że guz to mięsak...że oplótł się wokół żuchwy...wytłumaczono mi w szpitalu jak będzie wygladać leczenie...
Dowiedziałąm się że leczenie to chemioterapia gdyż guz jest w tej chwili nieoperacyny. Będe mieć 9cykli chemioterapii bardzo agresywnej ,dożylnej ,być może w międzyczasie także radioterapię..jednym słowem wszystkie syfy jakie mogłyby zabić tego gnoja...
Wydawało mi się że jestem gotowa...mama wróciła do domu żeby spakować swoje rzeczy i przyjechać znów...chciała być ze mną przy każdej chemii...
Nadszedł w końcu czas gdy zostałam sama w pokoju, sama w ogóle...wtedy ogarnęła mnie rozpacz. Krzyczałam ,wrzeszczałam ,płakałam i błagałam...
nie pytałam dlaczego to mnie akurat spotkało...o nie. To pytanie jest dla mnie tak głupie jak żadne inne. Błagałąm tylko Boga żeby to wszystko szybko się skończyło...
Ale juz na pierwszej chemii usłyszałam od p.dr- leczenie będzie długie...
Tagi:
wspomnienia cd
"nie spodziewaliśmy się,,ale to nowotwór złośliwy- mięsak poprzecznie prążkowany...otrzyma pani niezwłocznie skierowanie na rezonans i tomograf komputerowyw . Leczenie polega zazwyczaj na obszernej operacji wraz z wycięciem kości rzuchwy, tylnej ściany gardła ...niekiedy oczodołu..."
wiecie co wtedy czułam?
NIC...patrzyłam na CYpriana i widziałam napływające mu do oczu łzy, ojciec schował twarz w dłonie a mama...mama złapała mnie za rękę tak mocno...
i tak zaczęła się właśnie moja teraźniejszość
wiecie co wtedy czułam?
NIC...patrzyłam na CYpriana i widziałam napływające mu do oczu łzy, ojciec schował twarz w dłonie a mama...mama złapała mnie za rękę tak mocno...
i tak zaczęła się właśnie moja teraźniejszość
Tagi:
teraźniejszość
4 rano- rodzice wsiadają w pociąg. 6 rano- ja z Cyprianem wsiadamy w auto i jedziemy do Kliniki... Nikt juz nic nie mówi... Pytanie jest tylko jedno...jak bardzo jest źle?
Tagi:
żle
chwyciłam za telefon i usłyszałam znajomy głos lekarza:
"proszę przyjechać z samego rana do kliniki- i koniecznie z rodzicami"
COoo? dlaczego z rodzicami? Ty idioto! co to ma znaczyć? dllaczego nie mogę przyjechać sama? dlaczego on był tak cholernie poważny i wcale już nie był....śmieszny:( dlaczego? :(
"proszę przyjechać z samego rana do kliniki- i koniecznie z rodzicami"
COoo? dlaczego z rodzicami? Ty idioto! co to ma znaczyć? dllaczego nie mogę przyjechać sama? dlaczego on był tak cholernie poważny i wcale już nie był....śmieszny:( dlaczego? :(
Tagi:
już nie tak wesoło
dobrze...minęła noc przespana bez bólu!
spakowałam się i nie zamierzałam już nigdy więcej wracać do tego szpitala! NIGDY!
no i jak się póniej okazało...nie wróciłam...
wróciłam do normalnego zycia...niestety...tylko na dwa tygodnie.
Ok 22 wlazłam na internet i odczytałam wiadomość na znanym PUBLICZNYM PORTALU. Była to wiadomość od jakiejś ..PAni.
"proszę o piny kontakt z DR N pod nr tel....."
obejrzałam kilka jej zdjęć...no tak. Pielęgniarka ze szczękówki:/
przeczytałam wiadomość i ułożyłam się do spania. Pomyślałam nawet przez chwile że to jakiś żart.Jak pielęgniarka informuje mnie o potrzebie skontaktowania się w sprawie czegokolwiek...przez portal NK? bez przesady. Położyliśmy się razem i nagle ogarnął mnie strach!
Zaczęłam kojarzyć fakty:
mineły dwa tygodnie od operacji, pobrano wycinek, wyniki histpatologiczne są własnie po dwóch tygodniach!!!!wycinek...operacja...pilny kontakt z lekarzem
Boże....
spakowałam się i nie zamierzałam już nigdy więcej wracać do tego szpitala! NIGDY!
no i jak się póniej okazało...nie wróciłam...
wróciłam do normalnego zycia...niestety...tylko na dwa tygodnie.
Ok 22 wlazłam na internet i odczytałam wiadomość na znanym PUBLICZNYM PORTALU. Była to wiadomość od jakiejś ..PAni.
"proszę o piny kontakt z DR N pod nr tel....."
obejrzałam kilka jej zdjęć...no tak. Pielęgniarka ze szczękówki:/
przeczytałam wiadomość i ułożyłam się do spania. Pomyślałam nawet przez chwile że to jakiś żart.Jak pielęgniarka informuje mnie o potrzebie skontaktowania się w sprawie czegokolwiek...przez portal NK? bez przesady. Położyliśmy się razem i nagle ogarnął mnie strach!
Zaczęłam kojarzyć fakty:
mineły dwa tygodnie od operacji, pobrano wycinek, wyniki histpatologiczne są własnie po dwóch tygodniach!!!!wycinek...operacja...pilny kontakt z lekarzem
Boże....
Tagi:
:(
Obudziłam się BEZ BÓLU...
czułam się...eh...RÓŻOWO:)
nic mnie nie bolało...czułam tylko spokój i okropną chęć spania!
Mama była szczęśliwa...siedziałą przy mnie z CYprianem i widziałam ich uśmiechnięte buzie. Wyglądało na to że już będzie dobrze...
czułam się...eh...RÓŻOWO:)
nic mnie nie bolało...czułam tylko spokój i okropną chęć spania!
Mama była szczęśliwa...siedziałą przy mnie z CYprianem i widziałam ich uśmiechnięte buzie. Wyglądało na to że już będzie dobrze...
Tagi:
przebudzenie
Noc w końcu też się końćzy. Wyleciałam z domu i pojechała do szpitala na ten planowany zabieg. Marzyłam o chwili uśpienia mnie. Przyszła godzina 15...16....17... a tu nic. NIkt do mnei nie przyszedł. Całe szczęście przyjechała do mnie mama i to ona upominała się o te operacje. Okazało się że nie było Pani anestezjolog bo pojechała na zakupy do miejscowej galerii.. (no comment)
Ale nieważne... to było paradoksalnie śmieszne w tej całej sytuacji. Przed samą operacją DR N zabrał mnie do gabinetu zabiegowego. Tam nie wiedząc po co wbił mi strzykawkę z igłą w miejsce gdzie mnie bolało. Wierzył że wyleci stamtąd coś co miało być ropą...a tu...nic...
Za to ból jaki się pojawił po wbiciu igły nie da sie opisać...to był najgorszy ból jaki kiedykolwiek przeżyłam! NIGDY NIE CZUŁAM CZEGOŚ TAKIEGO!
to tak jakby sparalizowało mi całą szczękę, w głowie szumiało tak że nikogo i niczego nie byłam w stanie usłyszeć. Pulsujący ból przeszywał mnie a moja mama musiała na to patrzeć...
zadne cudowne środki nie poskutkowały. Nie potrafiłam zrozumieć co aż tak mogłoby boleć? gryzłam kołdrę z bólu żeby nie krzyczeć...chociaż gdyby nie było mojej mamy przy mnie pewnie bym się wydarła. Moze wtedy uwierzyli by mi ze mnie na prawde tak bardzo bolało!
Pod kołdrą wbijałąm sobie paznokcie w ręce byleby tylko odwrócić uwagę od głowy...
Nie mogłam patrzeć na mamę...była taka przerażona...nie mogła usłyszeć tego płaczu jakiego słuchał Cyprian co noc.. Modliłam się o te operacje i w końću przyszedł lekarz.. NA STÓŁ..
Ale nieważne... to było paradoksalnie śmieszne w tej całej sytuacji. Przed samą operacją DR N zabrał mnie do gabinetu zabiegowego. Tam nie wiedząc po co wbił mi strzykawkę z igłą w miejsce gdzie mnie bolało. Wierzył że wyleci stamtąd coś co miało być ropą...a tu...nic...
Za to ból jaki się pojawił po wbiciu igły nie da sie opisać...to był najgorszy ból jaki kiedykolwiek przeżyłam! NIGDY NIE CZUŁAM CZEGOŚ TAKIEGO!
to tak jakby sparalizowało mi całą szczękę, w głowie szumiało tak że nikogo i niczego nie byłam w stanie usłyszeć. Pulsujący ból przeszywał mnie a moja mama musiała na to patrzeć...
zadne cudowne środki nie poskutkowały. Nie potrafiłam zrozumieć co aż tak mogłoby boleć? gryzłam kołdrę z bólu żeby nie krzyczeć...chociaż gdyby nie było mojej mamy przy mnie pewnie bym się wydarła. Moze wtedy uwierzyli by mi ze mnie na prawde tak bardzo bolało!
Pod kołdrą wbijałąm sobie paznokcie w ręce byleby tylko odwrócić uwagę od głowy...
Nie mogłam patrzeć na mamę...była taka przerażona...nie mogła usłyszeć tego płaczu jakiego słuchał Cyprian co noc.. Modliłam się o te operacje i w końću przyszedł lekarz.. NA STÓŁ..
Tagi:
wspomnienia
Choć nie jest tego wart poświęce mu ten wpis..
DR Ł był bardzo zniesmaczony moim widokiem. Już wcześniej leżąc na oddziale słyszałam przytyki :"młoda położna a siedzi i zajmuje miejsce na prawdę chorym ludziom" ,albo " Pani nie jest żadnym przypadkiem..Pani ma ropnia...tu leżą prawdziwie ciężkie przypadki-połamani ludzie ,po ciężkich wypadkach"
w głębi duszy nienawidziłam go choć starałam się nie dać wyprowadzić z równowagi..
Od razu spytał czego chcę..przecież jutro mam planowany zabieg i to przez samego ordynatora! jak w ogóle mogłam być tak bezczelna żeby przychodzić w noc przed operacją i zawracać im głowę..
Cyprian wtedy nie wytrzymał. Powiedział że jestem obolała i potrzebuję leków przeciwbólowych żeby dotrwac do jutra..tylko tyle... Wystarczyło zeby rozzłościć pana doktorka..wyrzucił go..Uwierzycie? wyrzucił Cypriana tylko dlatego ze on miał odwagę się odezwać w mojej intencji a ja chciałam tylko leków..
To juz wyprowadziło mnie z równowagi. Pan droktor stanął przede mna i kazał mi otworzyć buzię..Wiedziałam że mam szczękościsk więc od razu zakomunikowałam mu że nie mogę.
No i tu pan doktor wykazał się niesamowitą delikatnością...podszedł bliżej i włożył rękawiczki..Wyglądał jak seryjny morderca a nie ktoś kto miał mi pomóc!
Byłam przerażona..wsadził swoje palce pomiędzy moje zaciśnięte zęby i zaczął otwierać mi buzię...na siłę...Pamiętam tylko że łzy z bólu ciekły mi po policzkach a w oczach robiło się ciemno..Nigdy nie przeszłam czegoś takiego...Ból był niesamowity...
Wizyta skończyła się zastrzykiem w pośladek który wcale nie przyniósł mi ulgi. Po wyjściu z kliniki nie mogłam się uspokoić. Siedziałam na krawężniku i cała się trzęsłam. Nienawidziłam go..
DR Ł był bardzo zniesmaczony moim widokiem. Już wcześniej leżąc na oddziale słyszałam przytyki :"młoda położna a siedzi i zajmuje miejsce na prawdę chorym ludziom" ,albo " Pani nie jest żadnym przypadkiem..Pani ma ropnia...tu leżą prawdziwie ciężkie przypadki-połamani ludzie ,po ciężkich wypadkach"
w głębi duszy nienawidziłam go choć starałam się nie dać wyprowadzić z równowagi..
Od razu spytał czego chcę..przecież jutro mam planowany zabieg i to przez samego ordynatora! jak w ogóle mogłam być tak bezczelna żeby przychodzić w noc przed operacją i zawracać im głowę..
Cyprian wtedy nie wytrzymał. Powiedział że jestem obolała i potrzebuję leków przeciwbólowych żeby dotrwac do jutra..tylko tyle... Wystarczyło zeby rozzłościć pana doktorka..wyrzucił go..Uwierzycie? wyrzucił Cypriana tylko dlatego ze on miał odwagę się odezwać w mojej intencji a ja chciałam tylko leków..
To juz wyprowadziło mnie z równowagi. Pan droktor stanął przede mna i kazał mi otworzyć buzię..Wiedziałam że mam szczękościsk więc od razu zakomunikowałam mu że nie mogę.
No i tu pan doktor wykazał się niesamowitą delikatnością...podszedł bliżej i włożył rękawiczki..Wyglądał jak seryjny morderca a nie ktoś kto miał mi pomóc!
Byłam przerażona..wsadził swoje palce pomiędzy moje zaciśnięte zęby i zaczął otwierać mi buzię...na siłę...Pamiętam tylko że łzy z bólu ciekły mi po policzkach a w oczach robiło się ciemno..Nigdy nie przeszłam czegoś takiego...Ból był niesamowity...
Wizyta skończyła się zastrzykiem w pośladek który wcale nie przyniósł mi ulgi. Po wyjściu z kliniki nie mogłam się uspokoić. Siedziałam na krawężniku i cała się trzęsłam. Nienawidziłam go..
Tagi:
pseudo doktor
Pamiętam tylko śmiesznego niskiego lekarza który przyjął mnie w poradni. DR N :) ta go nazwijmy.. postanowił mi "pomóć" na przestrzeni dwóch miesiecy hospitalizacji wykonano u mnie:
1. wyrwanie dwóch ÓSEMEK
2.nacinanie rzekomego ROPNIA
3.wbijanie w ROPNIA Igieł i strzykawek w celu Upuszczenia tego co PONOĆ znajdowało się w srodku
4.wiercenia ząbków (nie wiem po co)
5. Dożylne podawanie lekó przeciwbólowych średnio co 6 godzin (czasami częściej)
6.dożylna i doustna podaż antybiotyków (zmieniane co 2 dni)
7. płukanie jamu ustnej płynami zleconymi przez lekarzy
itd itd itd....
Spytacie zapewne..a prześwietlenie? USG? TK MR? heh....nie kochani...te cudowne odkrycia medycyny nie były pisane dla mnie.Zwłaszcza że zbliżał się koniec roku... limity wyczerpane.
Usłyszałam nawet taki tekścik od Pani pracującej przy rezonansie- "gdyby Pani miała złamany kręgosłup...hm..to wtedy może jeszcze, ale ból zęba? o nie nie nie:)"
fajnie nie? błagasz o rezonans o cokolwiek byleby juz nie grzebali ci w buzi bo ból nie daje ci żyć..a słyszysz cos takiego.. Normalnie tylko iść i próować nauczyć się latać skacząc z mostu..
Może i złamałabym ten cholerny kręgosłup;/
w międzyczasie pusczano mnie do domu na kilka dni..tak cholernie bolało ze nie da się tego opisać. Budziłam sie w srodku nocy zlana potem i z płaczem. Nie wiedziałąm co się dzieje..tak bardzo bolało:( rozsadzało mi niemal czaszkę. Za dnia chodziłam tylko z puszkami lub czymkolwiek zimnym przy twarzy.. Zęby ścisnęły się tak mocno ze nie mogłam już jeśc nic co by wymagało pogryzienia. Kupowałam w aptece takie dziwne mieszanki dla ludzi starszych..żeby nie stracić na wadze jeszcze bardziej. (i takim właśnie sposobem schudłam ok 10 kg )
Któregoś wieczoru nie wytrzymałam (poraz kolejny) obudziłam się z krzykiem... Cyprian nic nie powiedział. Zmęczony nocnymi pobudkami poprosił bym się ubrała . Pojechaliśmy do kliniki gdzie na drugi dzień miałam zaplanowany zabieg rozcinania tego czegoś pod narkozą. Przyjał nas pan DR Ł...
1. wyrwanie dwóch ÓSEMEK
2.nacinanie rzekomego ROPNIA
3.wbijanie w ROPNIA Igieł i strzykawek w celu Upuszczenia tego co PONOĆ znajdowało się w srodku
4.wiercenia ząbków (nie wiem po co)
5. Dożylne podawanie lekó przeciwbólowych średnio co 6 godzin (czasami częściej)
6.dożylna i doustna podaż antybiotyków (zmieniane co 2 dni)
7. płukanie jamu ustnej płynami zleconymi przez lekarzy
itd itd itd....
Spytacie zapewne..a prześwietlenie? USG? TK MR? heh....nie kochani...te cudowne odkrycia medycyny nie były pisane dla mnie.Zwłaszcza że zbliżał się koniec roku... limity wyczerpane.
Usłyszałam nawet taki tekścik od Pani pracującej przy rezonansie- "gdyby Pani miała złamany kręgosłup...hm..to wtedy może jeszcze, ale ból zęba? o nie nie nie:)"
fajnie nie? błagasz o rezonans o cokolwiek byleby juz nie grzebali ci w buzi bo ból nie daje ci żyć..a słyszysz cos takiego.. Normalnie tylko iść i próować nauczyć się latać skacząc z mostu..
Może i złamałabym ten cholerny kręgosłup;/
w międzyczasie pusczano mnie do domu na kilka dni..tak cholernie bolało ze nie da się tego opisać. Budziłam sie w srodku nocy zlana potem i z płaczem. Nie wiedziałąm co się dzieje..tak bardzo bolało:( rozsadzało mi niemal czaszkę. Za dnia chodziłam tylko z puszkami lub czymkolwiek zimnym przy twarzy.. Zęby ścisnęły się tak mocno ze nie mogłam już jeśc nic co by wymagało pogryzienia. Kupowałam w aptece takie dziwne mieszanki dla ludzi starszych..żeby nie stracić na wadze jeszcze bardziej. (i takim właśnie sposobem schudłam ok 10 kg )
Któregoś wieczoru nie wytrzymałam (poraz kolejny) obudziłam się z krzykiem... Cyprian nic nie powiedział. Zmęczony nocnymi pobudkami poprosił bym się ubrała . Pojechaliśmy do kliniki gdzie na drugi dzień miałam zaplanowany zabieg rozcinania tego czegoś pod narkozą. Przyjał nas pan DR Ł...
Tagi:
wspomnienia
Wróciliśmy do POlski...Koniec bajki:(
Tak na prawdę wróciliśmy juz na tyle późno że nie mielismy czasu na spokojne odwiedzanie znajomych czy rodziny i opowiadanie im jak spędziło się wakacje.
Złożyłam pośpiesznie papiery do szkoły i znalazłam w pośpiechu pracę w restauracji... Potem zamierzałam ją zmienić ale póki co było nieźle.
Zaczęłam pracę..czekałam na początek zajęć. BYło nawet fajnie...gdyby wciąż nie ból...Udałam się do kilku lekarzy- wszyscy odsyłali mnie w jedno miejsce.."cudowna pokichana Klinika" oddział chirurgii szczękowo-twarzowej.
OK
Pójdę tam...
Tak na prawdę wróciliśmy juz na tyle późno że nie mielismy czasu na spokojne odwiedzanie znajomych czy rodziny i opowiadanie im jak spędziło się wakacje.
Złożyłam pośpiesznie papiery do szkoły i znalazłam w pośpiechu pracę w restauracji... Potem zamierzałam ją zmienić ale póki co było nieźle.
Zaczęłam pracę..czekałam na początek zajęć. BYło nawet fajnie...gdyby wciąż nie ból...Udałam się do kilku lekarzy- wszyscy odsyłali mnie w jedno miejsce.."cudowna pokichana Klinika" oddział chirurgii szczękowo-twarzowej.
OK
Pójdę tam...
Tagi:
wspomnienia
Praca zajmowała nam kilka godzin dziennie. Resztę czasu spędzaliśmy na smakowaniu cudnych potraw austriackich mistrzów kuchni, pływaniu przy zachodzie słońca w jeziorze otoczonym górami i lasami... Bajeczka no nie? tak...tam było niesamowicie! ten widok...
Jednak ząbek dawał o sobie znac coraz bardziej, zatem wpakowałam się w skodilaka i pojechalimy do lekarza- dentysty. Pan dentysta trochę powiercił coś tam podłubal i dał antybiotyki:)
wróciłam ale leki nie pomogły..zatem wybrałam sie ponownie do lekarza.
Pamiętam tylko jego (nagle) poważną minę gdy ogladał zdjęcie rtg moich ząbków. Powiedział: to nie od zębów Panią boli.Proszę udać sie do szpitala w Salzburgu..tak bedzie najlepiej.
BUM> zatrzasnęłam drwi za sobą... pomyślałam tylko ze zapewne miał gorszy dzień a ja nie zamierzałam jeżdzić po szpitalach gdy właśnie za kilka dni mieliśmy wrócić do Polski. Przecież we Wrocławiu...mamy samych świetnych specjalistów...
Poza tym ja-położna , a siedzę tutaj gdy moja siotrzyczka właśnie zaszła w ciąże :D mała Hania pojawi się już za kilka miesiecy..
Jednak ząbek dawał o sobie znac coraz bardziej, zatem wpakowałam się w skodilaka i pojechalimy do lekarza- dentysty. Pan dentysta trochę powiercił coś tam podłubal i dał antybiotyki:)
wróciłam ale leki nie pomogły..zatem wybrałam sie ponownie do lekarza.
Pamiętam tylko jego (nagle) poważną minę gdy ogladał zdjęcie rtg moich ząbków. Powiedział: to nie od zębów Panią boli.Proszę udać sie do szpitala w Salzburgu..tak bedzie najlepiej.
BUM> zatrzasnęłam drwi za sobą... pomyślałam tylko ze zapewne miał gorszy dzień a ja nie zamierzałam jeżdzić po szpitalach gdy właśnie za kilka dni mieliśmy wrócić do Polski. Przecież we Wrocławiu...mamy samych świetnych specjalistów...
Poza tym ja-położna , a siedzę tutaj gdy moja siotrzyczka właśnie zaszła w ciąże :D mała Hania pojawi się już za kilka miesiecy..
Tagi:
wspomnienia
Zaczynam.
Pomyślałam sobie niedawno, że biorąc pod uwagę ilość rzeczy jaka mi się przytrafia/ła będzie warto spisać je gdziekolwiek...jeśli nie na kartkę...to może tutaj:)
Dwa lata temu poznałam świetnego chłopca. Cyprian był dla mnie jak książe nie z tego świata...ale...pomińmy ten wątek miłosny:) ich jest wiele! nie chciałabym być banalna;p heh. No więc idąc dalej...wakacje życia--> wyjechaliśmy do Londynu. Pracowaliśmy kilka dni w tygodniu, resztę- poświęcilismy na zwiedzanie niesamowitych miejsc.. było świetnie.. Jedynie ból zęba mi przeszkadzał w kontemplowaniu tego obcego , pięknego świata.. No ale cóż...Ząb to nie zając--nie ucieknie. Brałam Ketonalek (zawsze pomagał) i bawiłam się dalej..Łaziliśmy wszędzie gdzie się dało...dla mnie było to niesamowite. Ja...i Londyn..wow!
w trakcie pobytu tam dostaliśmy wiadomość że mamy możliwość pracy w pięknym Austriackim hotelu! byliśmy niesamowicie szczęśliwi! Cyprian był tam juz wcześniej...wiedział że mnie to miejsce oczaruje..I tak też się stało.. Powrót z Londynu, przesiadka w skodilaka i jazda ----> kolejny przystanek-Austria!
Pomyślałam sobie niedawno, że biorąc pod uwagę ilość rzeczy jaka mi się przytrafia/ła będzie warto spisać je gdziekolwiek...jeśli nie na kartkę...to może tutaj:)
Dwa lata temu poznałam świetnego chłopca. Cyprian był dla mnie jak książe nie z tego świata...ale...pomińmy ten wątek miłosny:) ich jest wiele! nie chciałabym być banalna;p heh. No więc idąc dalej...wakacje życia--> wyjechaliśmy do Londynu. Pracowaliśmy kilka dni w tygodniu, resztę- poświęcilismy na zwiedzanie niesamowitych miejsc.. było świetnie.. Jedynie ból zęba mi przeszkadzał w kontemplowaniu tego obcego , pięknego świata.. No ale cóż...Ząb to nie zając--nie ucieknie. Brałam Ketonalek (zawsze pomagał) i bawiłam się dalej..Łaziliśmy wszędzie gdzie się dało...dla mnie było to niesamowite. Ja...i Londyn..wow!
w trakcie pobytu tam dostaliśmy wiadomość że mamy możliwość pracy w pięknym Austriackim hotelu! byliśmy niesamowicie szczęśliwi! Cyprian był tam juz wcześniej...wiedział że mnie to miejsce oczaruje..I tak też się stało.. Powrót z Londynu, przesiadka w skodilaka i jazda ----> kolejny przystanek-Austria!
Tagi:
przemyślenia


